Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Lęk przed miłością to lek przed bliskością

autor: Małgorzata Przygońska

 

Oj, uciekł mi jeden ogonek. Miał być lęk, a napisałam lek. Ponieważ nie ma przypadków zastanawiam się co to właściwie oznacza. Okazuje się, że pomyłka przestaje być pomyłką i prowadzi mnie w kierunku innych rozważań. Można z tego lapsusa językowego wyciągnąć następujący wniosek.

 

Czasami tak bardzo boimy się miłości, że lekiem na ten stan jest unikanie bliskich relacji z innymi ludźmi, którzy są potencjalnym źródłem zagrożenia i skrzywdzenia dla nas. Żyjemy więc w iluzji, a unikamy prawdy, która wszystko uzdrawia.

 

Jeśli wzrastaliśmy w rodzinie gdzie rodzice rywalizowali, walczyli ze sobą o władzę i znaczenie, to staje się oczywiste, że nie doświadczaliśmy ich miłości, a jedynie byliśmy przez nich wykorzystywani do walki o władzę, tak by mogli sobie udowodnić kto miał rację i na „czyje wyszło".

 

Jeśli byliśmy wykastrowani przez własnych rodziców, a dzieje się tak, gdy niespełniona w miłości matka lub ojciec prowokują i uwodzą swoje dziecko płci przeciwnej do zainteresowania się nimi i zachęcają do wkroczenia w ich intymność. Kiedy widzą, że dziecko reaguje podnieceniem seksualnym, odrzucają je groźnym, pełnym wyrzutu spojrzeniem lub obraźliwym słowem. To pomieszanie i poczucie winy i wstydu matki i/ lub ojca, dziecko przejmuje jako własne i tak wyposażone w niskie mniemanie o sobie idzie w życie, udowadniając sobie i wszystkim wokół, że nie jest takie złe, lub wręcz przeciwnie poddaje się obezwładnione ich postawą i rezygnuje z siebie wyznając podświadomy pogląd, że nic mu się nie należy, i że obfitość tego świata nie dla niego. Zdarza się, że nieświadomie swoją biernością bądź agresją niszczy w kolejnych związkach swoich partnerów reprezentujących rodziców zamiast zauważyć, że tak naprawdę nienawidzi uwodzącego i odrzucającego jednocześnie rodzica.

 

Jeśli rodzic płci przeciwnej stosował wobec nas przemoc fizyczną, psychiczną, bądź wykorzystywał nas seksualnie, albo też obserwowaliśmy ją w relacjach rodzicielskich, to oczywiste staje się, że miłość przeradza się w nas w nienawiść. Ponieważ jednak nakaz moralny kazał nam kochać swoich rodziców nie kontaktujemy się z tym uczuciem, ani z potrzebami własnego ciała, a jedynie z umysłem i w następstwie tego mamy problemy z osiąganiem pełnej satysfakcji seksualnej, która przejawia się jedynie na poziomie genitaliów w izolacji od serca i całego ciała. Taki orgazm to jedynie namiastka prawdziwego zjednoczenia. By czuć się bezpiecznie musimy kontrolować tą relację zamiast oddać się w pełni drugiej osobie i zjednoczyć w jedno. To jednak wymagałoby od nas pełnego otwarcia i zaufania, a nie ochrony.

 

Takich „jeśli" mogę przytoczyć jeszcze wiele, o których Ty czytelniku wiesz doskonale, gdy żyłaś w rodzinie gdzie rodzice pili, bili się, faworyzowali rodzeństwo, zmuszali Cię do ciężkiej pracy, nie widzieli Cię i nie szanowali, oddali Cię na wychowanie babci dla „Twojego dobra, „ lub kazali Ci wierzyć w iluzję o wspaniałym tatusiu, który odszedł w siną dal i zapomniał o Tobie, itp. Intencją tego artykułu, jest uświadomienie Ci, że mimo wszystkich koszmarów, których doświadczyłeś/łaś żyjesz i jesteś zdolny/a do tego by w pracy warsztatowej, terapeutycznej uświadomić sobie (uzdrowić) i ujawnić te wszystkie ograniczające Cię wzorce z podświadomości. Kiedy ujrzą światło dzienne i zdasz sobie z nich sprawę, nazwiesz je, i będziesz wreszcie mógł/a je PUŚCIĆ z miłością. Wtedy staniesz się osobą dorosłą, wolną i gotową do związku, budowania i utrzymywania bliskich i jednocześnie wolnych relacji.

 

Trzeba zdać sobie sprawę, że tzw. problemy małżeńskie, partnerskie czy rodzicielskie, brak miłości, czy niemożność stworzenia związku, są jedynie ekspresją Twoich zranień i bólu i nie dotyczą partnerów/ ek tylko Ciebie. Energia zranień, którą nosisz w sobie i emanujesz nią na zewnątrz powoduje, że rezonujesz z partnerami na tym samym poziomie wibracji( zranienia) i takich przyciągasz do siebie. W nich widzisz siebie, ale nie chcesz się do tego przyznać i rozpoczynasz stosowanie znanych Tobie strategii niszczenia związku.

 

Jak dotąd nie możemy się ubezpieczyć w żadnej instytucji na wypadek rozstania, odrzucenia czy zranienia, które obawiając się plajty nie wprowadziły ich na rynek, choć przewiduję, że wiele osób skorzystałoby z tych usług ze strachu przed zranieniem zamiast zaufać i zawierzyć, że wszystko dzieje się dla nas , a nie nam.

 

Żyjemy więc sobie sami, stajemy się zdeklarowanym singlem czy singielką, układamy życie towarzyskie tak, by nie być tak naprawdę blisko z nikim, wchodzimy w relacje trójkąta, uprawiamy przygodny seks bez bliskości, pracujemy ponad miarę, opiekujemy się innymi by nie zająć się sobą, cierpimy i spełniamy się w postawie ofiary, odczuwamy samotność i przerażenie przed życiem.

 

Gdyby nasi rodzice płci przeciwnej byli spełnieni w miłości, kochający siebie i nas nie mielibyśmy żadnych problemów ze swoimi partnerami.

 

W przypadkach gdy tak nie było izolujemy się, uciekamy w panice przed odrzuceniem i bólem, z którym nie chcemy się ponownie skonfrontować. Tłumienie spycha jedynie te uczucia poniżej poziomu świadomości by nadal kierowały nami w subtelny i podstępny sposób, a partner pokazuje nam ponownie nasze zranienie, którego nie chcemy zobaczyć u siebie. Wolimy pozostawać ofiarą pierwszych rodzicielskich relacji z rodzicami niż odpuścić, zaakceptować ich takimi jakimi byli i wziąć od nich to, co mogli nam dać w pokorze, z miłością, bez oceny, uzurpacji i prawa do obwiniania ich. Taka postawa pokazuje też, że w związkach wolimy mieć rację niż budować szczęśliwe relacje.

 

Zdarza nam się wprawdzie zakochiwać bez pamięci odnosząc wrażenie na chwilę, że wróciliśmy do raju, (łona naszej matki) gdzie było bezpiecznie i niczego nam nie brakowało. Tęsknota za bliskością pozostaje w nas na zawsze i jest wyrazem naszej dziecięcości, która prowadzi do zniewolenia i uzależniania innych.

 

Tylko pełen wgląd w osobiste przeżycia z dzieciństwa pozwala nam dorosnąć i uwolnić się od tych wzorców zranienia i wznieść na poziom miłości niczym nieograniczonej. Dojrzały człowiek kocha całym sercem, jest otwarty na bliskość, czuje się wolny i daje wolność innym.

 

 

Małgorzata Przygońska

 

Prowadzi sesje indywidualne i Warsztaty Świadomego Rozwoju. Bywa przewodnikiem, nauczycielem duchowym i inspiratorem przemian w życiu innych.

Pokazuje drogę ku szczęściu i spełnieniu poprzez wznoszenie się na wyższe poziomy wibracji i uwalnianie od ograniczających programów oraz wzorców na poziomie przyczyny.

Specjalizuje się w przywracaniu harmonijnych relacji w rodzinach, związkach, biznesie i z dziećmi. Łączy ludzi w szczęśliwe pary dzięki osobistej przemianie każdego z nich.

 Szkolenia miękkie, szkolenia interpersonalne autorską intuicyjną metodą, którą łączy z Ustawieniami wg.Berta Hellingera oraz kursami Vedic Art.

Prowadzi stronę www.zwiazki.com.pl, na której  udziela  wywiadów, odpowiedzi na pytania oraz publikuje własne artykuły.

 

Knowledge Base Displays Counter Knowledge Base Displays Counter

This is the Knowledge Base Displays Counter portlet in View mode.

Knowledge Base Other Author Articles Knowledge Base Other Author Articles

Inne artykuły tego autora: